NiezależnyFinansowo.pl

Świetnie! Wpadłeś tutaj, przeczytałeś artykuł, lub dwa i nawet Ci się spodobał mój sposób myślenia na temat niezależności finansowej. Nurtuje Cię jednak jedno, fundamentalne pytanie.

Kim Ty – przepraszam – jesteś?

Już odpowiadam! Jestem tym, który bierze kontrolę nad swoim życiem we własne ręce. Tym, który robi to co przynosi mu szczęście, a nie to co musi. Wreszcie tym, który jest niezależny.

Na imię mam Mateusz. W temacie niezależności finansowej siedzę już dobrych kilka lat i to wcale nie zawsze ze wspaniałym skutkiem. Rozpisać w Excelu możesz sobie wszystko, bo arkusz przyjmie każdy Twój wymysł. Później przychodzi tzw. “życie” i rozjazd między rozpiską, a faktami staje się zbyt duży. Znam to, byłem tam.

Byłem zadłużony na maksa i szukałem każdej okazji do ucięcia kosztów. Byłem posiadaczem bardzo przyjemnej ilości pieniędzy i marnowałem ją na zbytki. Mieszkałem na 20m2 na strychu bloku w specyficznej okolicy, w apartamencie w centrum, oraz domu pod miastem. Byłem na fali i pod falą, więc wiem, że – wbrew wszystkim internetowym guru – porażka jest częścią życia tak samo jak sukces.

Blogów finansowych jest w brud. Każdy znajdzie coś dla siebie i dowie się, że musi oszczędzać, inwestować, kupować mieszkania na wynajem, że wynajem mieszkań jest dla frajerów, że trzeba grać na giełdzie, forexie, bla bla bla. Jedno łączy te wszystkie blogi, i piszę to z całym szacunkiem do wiedzy ich autorów: są pisanie z kijem w dupie.

Jeśli Ci się to podoba, to świetnie – czytaj, ucz się i liczę na to, że przyniesie Ci to sukces. Ale kurczę… Jeśli szukasz czegoś bardziej przyziemnego, to polecam swoje wypociny. To co ja Ci oferuję to coś zupełnie innego. Coś, co spowoduje, że zaczniesz inaczej myśleć o pieniądzach i zmienisz swój mindset na taki, który pozwoli Ci na wyrwanie się z tego błędnego koła zarabiania kasy, aby ją wydawać.

Prawdziwą zmianę zaczynamy właśnie w swojej głowie, w sposobie myślenia. Możesz robić budżety, zachowywać paragony, pakować kasę do słoików z naklejkami “rachunki”, “jedzenie”, “inne” (dziwnym trafem, ten zawsze jest największy…). Możesz też oswoić się z pieniędzmi i zacząć je traktować jak narzędzie do wykucia sobie spokoju i szczęścia.